Na ośnieżonych pozycjach

Przesuń w dół

Służba na wojnie na Donbasie jest ciężka. I nie chodzi nawet o ryzyko związane z walką. Większość czasu to zresztą nie walka z przeciwnikiem, którego i tak rzadko widać, ale próba zorganizowania sobie w miarę znośnych warunków do życia podczas służby. Choć wojna jest dosłownie za rogiem, to jednocześnie tylko od czasu do czasu przychodzi w odwiedziny.
Jeśli normalna służba jest ciężka, to służba zimą jest jeszcze trudniejsza. Pół biedy jeśli oddział jest rozlokowany w budynkach bądź domach. Wtedy przynajmniej jest jakiś w miarę stabilny dach nad głową i chwilowa namiastka zwykłego życia. Ubikacja przypomina ubikację, a nie jest zwykłą dziurą w ziemi, może znajdzie się coś na kształt kuchni gdzie da się przygotować posiłki, a pomieszczenia da się w miarę szybko zaadoptować na żołnierskie sypialnie.

Kto, jeśli nie my?

Jeśli jednak rozkaz kieruje oddział w szczere pole bądź las jest już o wiele gorzej. Tu już wszystko zależy od sprawności żołnierzy i ich pomysłowości. Nikt ich nie wyręczy w przygotowaniu pozycji. Chcesz spać w normalnych warunkach, bierz łopatę i kop w zamarzniętej ziemi schron. Ktoś inny niech bierze piłę i ścina drzewa, będą potrzebne do budowy pozycji i do palenia w prowizorycznych piecykach. Nakładając na to jeszcze zimę ze swoimi mrozami dostajemy obraz życia, którego mało kto pozazdrości.
Ale żołnierze nic sobie z tego nie robią. Rozkaz jest rozkazem, a obrona państwa powinnością.
-Kto, jeśli nie my? - powtarzają na każdym kroku. A trudne warunki w jakich przyszło im żyć jakby wzmagają w nich ducha przetrwania i takiej szelmowskiej pewności siebie. Czy mówią szczerze? Może tak, może nie. Pewnie na zewnątrz są hardzi, bo tak trzeba. W środku na pewno tęsknią za zwyczajnym życiem, które w większości przypadków kazano im porzucić bo przecież ojczyzna w potrzebie.

Do pozycji przeciwnika jest około kilometra. Do Doniecka, uznawanego za jedną z dwóch stolic rebelii na Donbasie, ponad 20 kilometrów. Do życia w cieple, bez strachu o życie swoje i swoich kolegów jeszcze bardzo, bardzo daleko.


Zobacz komentarze